Złe oceny i złe kierunki

Królestwo Dreamlandu powoli zaczyna wracać do punktu wyjścia, w którym znajdowało się, zanim na tron wstąpił Jacques de Brolle przyjąwszy imię Edwarda II. Wówczas nasza ojczyzna coraz bardziej bladła i traciła tętno, za co odpowiedzialność ponosiły: coraz bardziej masowe wypalenie, dekadencja elit i brak wyraźnej wizji rozwoju Królestwa. To samo pojawia się niestety i dzisiaj, na co dodatkowo nakłada się wszędobylskie zdziczenie językowe, mocno odpychające część społeczeństwa od codziennego życia. Obecnie rządzący zdają się albo tego nie dostrzegać albo biorą na przeczekanie. Pytanie: czy będzie co zbierać, gdy już przeczekają?

Obrane kierunki i podejmowane działania przez Królową Karolinę Aleksandrę i Premiera Prezerwatywa Tradycję Radzieckiego wydają się nonsensowne. Ich rządy odznaczają się sprawowaniem ogólnego dozoru nad Królestwem, technokracją, biurokracją, niewyważonym reagowaniem na banalne lub wymyślone przez nich samych problemy czy trwonieniem energii na projekty zupełnie nieperspektywiczne lub małoskalowe. W tandemie tym Królowa wypada niestety gorzej od Premiera Radzieckiego, dlatego, gdyż na niej ciąży o wiele większa odpowiedzialność za losy Królestwa i należałoby po niej spodziewać się wychodzenia z inicjatywą kreacji długoterminowej strategii rozwoju państwa. Tymczasem nasza monarchini, gdy jest już obecna w Królestwie, stara się tworzyć sztuczny tłum. Uprawia winorośl, woduje jachty, „gra w gry”, ukrywa loga po postach. Krótko mówiąc – jak na władcę państwa zajmuje się tym, czym początkujący mieszkaniec, na którego barkach nic jeszcze nie spoczywa.

Z kolei Premier Radziecki jest zupełnie oderwany od rzeczywistości. Nie dość, że od samego początku urzędowania dysponuje skromną ekipą, to na dodatek pokłady jej energii wykorzystywane są w sposób daleki od ideału, jeśli nie powiedzieć, że są po prostu marnowane. Wiele wysiłku rząd pod jego przywództwem wkłada bowiem w zwykłą walkę z przeciwnikami politycznymi, pod co pisane są wszystkie rządowe projekty ustaw (o referendach, o dyplomacji, o formacjach zbrojnych). Wszystkie te prace legislacyjne nie mają na celu ulepszania systemu prawnego i ustroju państwa czy wprowadzanie udogodnień dla obywateli i mieszkańców. Ich cele są zgoła inne: walka z przeciwnikami oraz kontrola jak największej liczby sfer życia i działalności ludzi. W tych przedsięwzięciach nie można doszukiwać się żadnych oznak dążenia do rozwoju państwa i poszerzania możliwości prowadzenia działalności przez obywateli. Ostatnich chęci do działania może ludzi pozbawiać także moderacyjna pała, po którą Premier zaczął sięgać, aby bronić środowiska LGBT przed rzekomymi zniewagami, jakie pod jego adresem mogą padać.

Warto również nadmienić, że Premier Prezerwatyw Tradycja Radziecki twierdził nie tak dawno, że Księstwo Sarmacji jest słabsze niż kiedykolwiek, a Królestwo Dreamlandu urosło w siłę na tyle, by skorzystać z tych uwarunkowań globalnych i relacji wyrównanych sił pomiędzy tymi państwami w celu odzyskania Awary Południowej. Zadanie, które komunistyczny rząd przed sobą postawił, staje się jednak coraz trudniejsze, gdyż dreamlandzki wózek wyraźnie zwalnia, a sarmacki zaczął przyspieszać. Trudno spodziewać się, by w tej sytuacji ocena szans na odzyskanie kawałka skał wystających z dna morza między Sarmacją a Scholandią, zmieniała się na korzyść Wspólnoty Korony Ebruzów, dlatego postulaty odzyskania południowej części wyspy należy między bajki włożyć.

Podsumowując, Dwór Królewski i Rząd Królewski zajmują się bzdurami, podczas gdy wypracowany w ostatnich dwóch latach potencjał demograficzny i aktywnościowy przelatuje w oka mgnieniu przez palce. Królestwu ewidentnie brakuje przywódców, chociaż otumanieni ankietowani biorący udział w plebiscycie królewskim wskazali Karolinę Aleksandrę i Prezerwatywa Tradycję Radzieckiego jako ludzi roku 2017.

I gdy tak Królestwo Dreamlandu osiadło na mieliźnie, możemy z jego pokładu obserwować, jak Księstwo Sarmacji wypływa na coraz szersze wody. Tam w ostatnich tygodniach rozważa się problemy polityk, których realizacja daje rzeczywiste nadzieje na rozwój państwa. Mowa o polityce promocji, polityce integracji młodych ludzi, polityce zagranicznej czy polityce infrastrukturalnej. Nie są to bynajmniej sfery stanowiące jakąś wiedzę tajemną dla wybranych. Są to absolutnie fundamentalne tematy, nad którymi władze naszego państwa powinny notorycznie się pochylać, jeśli myślą nie tyle nawet o ekspansji, co o zwykłym przetrwaniu. Tymczasem dreamlandzki świat stał się miejscem znudzonych i pyskatych wariatów, myślących tylko o tym, jak dokopać pozostałym. Trzeba z tym skończyć i wziąć się do pracy.