Odrodzenie Dreamlandu rozpoczęło się w Geldbergu

Tyle co zakończone wybory Premiera Rządu Królewskiego wygrał Casimir van Oranje-Nassau, który już jutro wprowadzi się do Pałacu Rady w Ekorre, aby sformować nowy Rząd Królewski, którego kadencja miałaby trwać do połowy października. Ten polityk, reprezentujący nową formację polityczną, Towarzystwo Egenberg, w trakcie kampanii wyborczej konkurował z Williamem Oxlade-Chamberlainem z partii republikańskiej, z którym niestety nie przyszło się mu zmierzyć w trakcie samego głosowania, gdyż republikanin oddał mecz walkowerem, uznając, że Królestwu potrzeba teraz wojowniczego Kazimierza, a nie zdroworozsądkowego Wilhelma. Premier-elekt, chociaż jest antydemokratą, najpierw wsłuchał się w głos ludu, aby kandydować, a następnie pozwolił mu się wybrać na ten najważniejszy z wybieralnych urzędów.

Wielkie Odrodzenie Dreamlandu

Casimir van Oranje-Nassau, nim został wybrany na urząd Premiera, już pod koniec maja rozpoczął przygotowania do kreacji nowego organizmu politycznego na naszej scenie, ogłaszając Manifest Wielkiego Odrodzenia Dreamlandu, w którym pod hasłami „wolności, życia i postępu” krzyczał, że winnymi umierania Mikroświata są marazm, wypalenie i stagnacja, czyli bakterie pożerające nasze siły do działania od środka. Jego deklaracja polityczna była również w istocie deklaracją antyfaszystowską, gdyż Oranje-Nassau przestrzegał w niej przed różnymi formami działania władzy i samych obywateli, które to urzeczywistniają dewizę „Wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciw państwu”, będącą przecież zgrabnym opisem faszyzmu. Namawiał w końcu do walki, zarówno z swoimi słabościami, jak i z wrogami wolności, postępu i życia, czy w końcu z wrogami zewnętrznymi Dreamlandu, wskazując palcem jednego konkretnego – Księstwo Sarmacji.

2 x G = Garapenia, Geldberg

Nowowybrany szef dreamlandzkiego rządu nie opowiadał bajek. Zanim wygłosił swój manifest, przez wiele miesięcy działał w Geldbergu – najmłodszym, a zarazem najdynamiczniej rozwijającym się mieście Unii Saudadzkiej, które już dawno powierzyłbym mu w jego osobiste lenno, gdyby poprzednia nasza monarchini uhonorowała Casimira tytułem honorowym. W mojej opinii zdecydowanie zasłużył zarówno na tytuł, jak i na lenno, wkładając ogrom pracy na zbudowanie Geldbergu od zera. Jego praca popłaciła – Geldberg dumnie prezentuje się na mapie Księstwa Furlandii i Luindoru, przyciągając nowych mieszkańców. To właśnie tam na kilka miesięcy przed zakończonymi teraz wyborami, przeprowadził się z Scholandii William Oxlade-Chamberlain. To właśnie tam powstał szereg jego inicjatyw w myśl wyznawanej przez niego zasady „Laissez faire – pozwólmy działać”. Natomiast przed swoim przybyciem do Królestwa był przywódcą i założycielem Garapenii, będąc „współwinnym” wyniesienia tego kraju do grona najaktywniejszych na świecie. Reprezentując go na zeszłorocznym Kongresie Orientyki, walczył o to, aby znoszono bariery lokacji na tym kontynencie dla nowych państw. W samej Garapenii walczył o jej przyszłość. Wkrótce po tym, jak opuścił ten kraj, zaczął on chylić się ku upadkowi, a dziś miernoty, które w nim pozostały, zastanawiają się nad jego pochówkiem. Teraz to, co zrobił dla Garapenii i Geldbergu, zaoferował całemu Królestwu Dreamlandu.

Kontrowersyjny program

Tydzień po wygłoszeniu manifestu Casimir van Oranje-Nassau, wespół z Florianem von Stettinem, a następnie Raimundem Ruyschem, założył na luindorskim zamku Towarzystwo Egenberg, deklarując przy tym start w wyborach Premiera, które ostatecznie miał wygrać. Podczas kampanii wyborczej przedstawił kontrowersyjny program, który wzbudził żywe zainteresowanie zwłaszcza poza granicami Królestwa Dreamlandu. Oprócz zapowiedzi deregulacji wielu obszarów życia społecznego, liberalizacji niektórych praw, usprawnienia działania wymiaru sprawiedliwości, przygotowania Królestwa do jubileuszu dwudziestolecia istnienia, edukacji, moderacji i wojskowości, powiedział, że Królestwo Dreamlandu powinno być agresywne w stosunkach zewnętrznych, co ma znaleźć ujście w (a jakże!) walce z Sarmacją o hegemonię na świecie i odzyskanie Awary Południowej oraz w walce z nordackimi bantustanami czy państwami-efemerydami z IV świata. Na odpowiedź zagranicy nie trzeba było długo czekać – szybko aktywowali się Książę Sarmacji Robert Fryderyk oraz Prezydent Unii Trzech Narodów Kaspar Waksman, którzy do spółki z swoimi obywatelami wyśmiewali program, jak się okazało, nowego szefa rządu Królestwa.

Mandat

W wyborach bez większego wyboru nowemu Premierowi postanowiła zaufać dokładnie połowa wyborców, którzy zdecydowali wywiązać się z swojego ustawowego obowiązku udziału w święcie demokracji. Co drugi uczestnik głosowania zmuszony został do oddania głosu pustego. Mandat poparcia dla lidera Towarzystwa Egenberg wyrazili nie tylko anonimowi wyborcy, ale również (po cichu) Klub Polityczny św. Augustyna, który w tych wyborach nie wystawił swojego kandydata, a pośrednio także republikanie z Williamem Oxlade-Chamberlainem, który przecież stwierdził, że Królestwo potrzebuje teraz szoku, jaki rzekomo ma mu zafundować jego konkurent. Niewątpliwie jednak wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób przyłożyli rękę do wyboru Casimira van Oranje-Nassau na Premiera, nie powinni go teraz wystawić na samodzielną walkę o „wielkie odrodzenie”. Wszyscy, którzy kliknęli w jego nazwisko podczas wizyty w lokalu wyborczym, są teraz szczególnie zobowiązani do wybudzania siebie i swych sąsiadów z marazmu, gdyż niektóre walki do stoczenia mogą być wyjątkowo trudne.