Konserwatyści o sobie i o Dreamlandzie

Obecny stan Klubu Politycznego św. Augustyna – niemalże dwuletniego już dzieła Gastona de Senancoura, doskonale oddaje sytuację Królestwa Dreamlandu: podupadły kadrowo czeka na lepszy dla siebie czas. Formacja polityczna, której przewodzę, liczy dziś czterech członków (poza mną jeszcze Tomasza von Habsburga oraz moich synów Auksencjusza i Oskara) i znajduje się w opozycji, chociaż najaktywniejszy poza Prezesem KPA członek partii (Tomasz von Habsburg) jest Wiceministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji w rządzie Radzieckiego. Partia jako całość również nie pojawia się zbyt często w przestrzeni publicznej, a poza udaną kontrofensywą legislacyjną dotyczącą wojskowości, nie podejmuje dużych ruchów w Parlamencie Królewskim, w którym jest bodaj najsłabsza w historii (tylko dwóch na dziesięciu deputowanych), chociaż nie przeszkodziło to jej w przeprowadzeniu wspomnianego projektu ustawodawczego. Chcąc zastanowić się nad swoją przyszłością oraz wpływem, jaki partia może mieć jeszcze na Królestwo Dreamlandu, członkowie Klubu postanowili o zwołaniu kongresu programowego, który odbędzie się w dniach 19 luty – 5 marca, dosłownie poprzedzając kampanię wyborczą.

Największą bolączką KPA są kadry. Chociaż partia liczy czterech członków, to tylko połowa z nich jest faktycznie zdolna do kreacji rządu. Co prawda Komunistyczna Partia Dreamlandu sformowała swój rząd dokładnie z takiej samej liczby przedstawicieli swojego ugrupowania, jednak nie wyszło to jej na dobre. Nie dość, że ekipa rządząca rozdrabniała swoje głosy w Parlamencie Królewskim (część ministrów głosowało za rządowymi projektami, a część przeciw nim) to na dodatek ostatecznie praktycznie się rozsypała. Klub Polityczny św. Augustyna myśląc o objęciu władzy nie może powtórzyć błędów komunistów, a by tego nie robić jest zmuszony do poszerzenia swojej ławki lub aktywizacji wszystkich członków. Trudno bowiem sobie wyobrazić potencjalne powołanie dwuosobowego gabinetu bądź wejście w egzotyczną koalicję, jak to zrobili komuniści. Nie będę do tego też dążył. Gdyby kandydat Klubu na Premiera Rządu Królewskiego wygrał wybory – w tworzeniu rządu kryterium rozdawania tek ministerialnych nie będzie tylko aktywność, ale przede wszystkim możliwie wysoka kompatybilność z ideami i wartościami oraz programem KPA.

Klub Polityczny św. Augustyna podczas nadchodzących dwóch tygodni dyskusji i podsumowań zamierza przede wszystkim dokonać rewizji i aktualizacji swojego programu w oparciu o aktualny stan i potrzeby państwa. Partia musi dokonać adaptacji do panujących warunków oraz dostrzec najbardziej palące problemy, które z biegiem kadencji Oskara ben Groznego Witta, ale szczególnie Prezerwatywa Tradycji Radzieckiego, nasilały się i urosły do niebezpiecznych rozmiarów. Ponad pół roku temu wychodzono z inicjatywą dokonania rachunku sumienia i przezwyciężenia na podstawie jego wyników problemów o charakterze społecznym. Konferencji nie udało się jednak przeprowadzić z uwagi, no właśnie, słabnących kadr. Problemy jednak pozostały i należy je szybko rozwiązać, aby Królestwo było zdolne do pogoni za coraz bardziej oddalającym się Księstwem Sarmacji, w którym poważni politycy myślą na poważnie o rozwoju tego państwa. Klub musi dać z siebie wszystko, aby Królestwo mogło nadal podejmować walkę z swoim wschodnim i północnym sąsiadem. By tak się stało Królestwo czeka wiele reform, do prowadzenia których nie wystarczą jednak siły i wola augustianów. W związku z tym partia powinna zastanowić się nad stworzeniem lub uczestnictwem w szerszym bloku patriotów i aktywistów, w szczególności z prawej strony sceny politycznej.

Kongres KPA zakończy się zapewne już po zarządzeniu wyborów Premiera Rządu Królewskiego, a najtrudniejszym pytaniem, na które moja formacja polityczna będzie musiała znaleźć odpowiedź, będzie to o kandydata Klubu na Premiera. Wybór będzie mały, ale niezwykle trudny. Zapewne również dla wyborców.