Kiedy kartograf znów zacznie pracę

Od momentu wydania ostatniej aktualizacji mapy Mikroświata minęły już długie miesiące. W tym okresie byliśmy wszyscy wręcz szokowani skalą zmian na mapie politycznej świata. Zmian, dodajmy, niekorzystnych oraz cały czas trwających. Zanim jednak przyjrzymy się temu, co miałoby się znaleźć na nowej mapie świata warto będzie zwrócić się ku temu, co działo się na dwóch poprzednich obrazach naszej wirtualnej przestrzeni.

Królewski Instytut Kartograficzny wydaje mapy świata od listopada 2014 roku. W tamtym czasie wyszedł arkusz pokazujący 6 kontynentów i 31 państw. Wkrótce potem ukazał się w Kurierze raport demograficzny stwierdzający, że w 40 znanych państwach (również takich, które na mapie nie zostały pokazane) mieszka ok. 330 osób. Warto zaznaczyć, że, jak się wówczas wydawało, najludniejszym państwem jest Federacja Al Rajn, w której na stałe dom miało 75 mieszkańców (ponad 20% populacji Mikroświata). Kolejna mapa wyszła w czerwcu 2015 roku, pokazując sytuację polityczną i geograficzną z maja tego roku. Była ona następująca: liczba kontynentów zwiększyła się z 6 do 8, a liczba państw z ok. 30 do ok. 40. Wydawać by się więc mogło, że Mikroświat rozkwita. Na szczęście pojawił się niemal jednocześnie renomowany raport demograficzny w/w gazety, stwierdzając, że liczba ludności w 43 państwach wynosi ok. 285 osób. Oznaczało to, że bańka tworów politycznych i liczba kosmopolitów zaczęła rosnąć odpowiednio o ok. 10 państw i tyleż samo głów, a jednocześnie liczba ludności zaczęła spadać o ok. 45 osób (14%!).

Teraz ta bańka zaczęła pękać, a sytuacja wracać do stanu równowagi. Sztuczny boom związany z liczbą państw dobiegł końca: kosmopolici i klony nie były już dłużej w stanie utrzymywać społeczności międzynarodowej w iluzji prosperity. Wiele państw zapadło się pod własnym ciężarem, a całe stadko mocarstw i imperiów na glinianych nogach narażało nie tylko siebie ale i cały Mikroświat na śmieszność. Przyszedł jednak czas oczyszczenia, a jego fala przetoczyła się przez wszystkie szerokości geograficzne, zmiatając słabych i oszustów, dodatkowo uwypuklając fiasko mody na kosmpolityzm, która przyniosła spore spustoszenie personalne szczególnie w państwach na wschód od południka zerowego. Dla wielu mikronautów to, co się dziś dzieje, jest szokiem, przez co popadają oni jeszcze bardziej w marazm i bierność, przywdziewając szaty świadków Jehowy, którzy krążą od domu do domu i opowiadają o konieczności nawrócenia się przed nadchodzącym końcem świata. Do tego wykształcił się cały przemysł śmierci: media i społeczeństwa pozostałe przy życiu fascynują się sensacjami o kolejnych upadkach. Niestety ta moda na katastrofizm i postapo jest tylko i wyłącznie parodią udanego klimatu Pustkowi Winków – państwa spokojnie żyjącego na uboczu wydarzeń globalnych.

Jakie zadanie będzie więc czekać kartografa, który zasiądzie teraz do kolejnej mapy Mikroświata? Czym zajmie się w pierwszej kolejności? Czym powinien się zająć? Wygląda na to, że w pierwszej kolejności chwycić powinien za gumkę, by z poprzedniej mapy wymazać takie państwa jak Aryun, Siedmiogród, Mikrosławię, Al Rajn, Niderlandy, Samunda. Dopiero gdy mapa zostanie oczyszczona z wraków będzie można wziąć do ręki ołówek i zacząć kreślić nową sytuację polityczną. Jednocześnie koniecznym będzie zachęcanie młodych mikronacji do śmiałości w zajmowaniu ziem niczyich, by pustka po sztucznych państwach kosmopolitów i klonerów była szybko zapełniana przez uczciwych budowniczych kolejnych mikronacji, których era albo nadejdzie, albo świat już niebawem znów się nieodwracalnie skurczy.

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*