Historia rodu Van Dern – część druga

W poprzedniej części mojego opowiadania opisałem wam głównie siebie i wprowadziłem was w początki rodu von Dern. Dziś opiszę wam historię Dori von Dern, czyli mojej praprapraprapraprababki, która została skazana za czarnoksięstwo i spalenie na stosie. Spójrzmy, jakie były jej dzieje.

Dori von Dern była jedyną córką Hipolita i Rasputi. Od zawsze interesowała ją medycyna naturalna i ziołolecznictwo. Gdy dorosła została znachorką, która potrafiła wyleczyć każdą chorobę. Ludzie zjeżdżali z różnych stron świata, aby wyleczyć się ze swych dolegliwości. Dori nie posiadała wykształcenia medycznego, ale i tak zajmowała się leczeniem ludzi. I to z wielkim powodzeniem. W swojej praktyce stosowała zioła oraz (jak podejrzewali ludzie, którzy ją skazali na śmierć) zaklęć, czarów i zamawiania, postrzegania aury, białej magii. Ja osobiście uważam, że była po prostu osobą bardzo inteligentną i bystrą, a to całe gadanie o magi i zaklęciach było bujdą ówczesnych czasów, chcącą usprawiedliwić jakoś jej wysokie zdolności medyczne. Jak było rzeczywiście? Prześledźmy jej dzieje szczegółowo.

Dori von Dern urodziła się około roku 1389 w grodzie zwanym Dernogród, który wybudowali jej rodzice Hipolit i Rasputia. Już od najmłodszych lat Doria pokazywała jaka jest bystra i inteligentna. Mając 2 lata umiała już posługiwać się językiem, a nawet rachować. Wykazywała wielką fascynację ziołami i do możliwości leczenia nimi ludzi. W wieku 12 lat Dori straciła matkę, która zmarła najprawdopodobniej na nieleczoną grypę. Dziewczyna poprzysięgła sobie, że uratuje każdą osobę jaką spotka na swej życiowej drodze. W wieku 15 lat ojciec wysłał ją do szkoły medycznej, gdzie Dori zyskiwała najlepsze stopnie. Lecz dziewczyna miała inne poglądy niż nauczyciele, gdyż uznawała ona medycynę alternatywną. Gdy była w wieku 18 lat zachorował również jej ojciec. Rzuciła wtedy szkołę i od razu wyruszyła do Dernogrodu. Dziewczyna starała się jak mogła, aby postawić ojca na nogi. Tworzyła różne specyfiki z ziół. Wszyscy medycy, którzy odwiedzili Hipolita nie dawali mu zbyt dużo czasu życia. Brat odjechał z rodzinnego grodu po śmierci matki, by wrócić od razu, jak tylko dowiedział się o chorobie ojca. Dori udało się jednak z pomocą brata stworzyć lekarstwo! Po wyzdrowieniu Hipolita, Dori otwarła „przychodnię”, gdzie przyjmowała chorych. Odnosiła ona niezwykłe sukcesy, dopóki medycy z pobliskich miast nie zaczęli tracić pacjentów, od których wymagali sporych sakiewek pieniędzy. Żeby uprzykrzyć życie Dori wmówili księdzu Goli Wacie, że ona leczy ludzi za pomocą czarów i z pomocą diabła. Ksiądz uwierzył im i wydał nakaz egzekucji Dori von Dern. Dziewczyna uciekła jednak z Dernogrodu i schroniła się w pobliskich lasach, gdzie miała swą ukrytą pracownię, w której prowadziła swe rewolucyjne badania nad chorobami jak i również nad alchemią. Podobno udało jej się stworzyć kamień filozoficzny, substancję która potrafi zamienić każdą rzecz w złoto. Niestety nie wyjawiła swego dzieła światu i do dziś nikt go nie znalazł. Sądzi się nawet, że jest to tylko lokalna legenda, która pozostanie nią tak długo, aż kamień nie trafi w czyjeś ręce.

Dori udało się zniknąć na jakiś czas. Udała się później do pobliskiego miasta, gdzie według archiwów tamtejszego burgrabiego spędziła 10 lat swojego życia zmieniając tożsamość na Eleonore De la Crek. Wiodła spokojne życie, wyszła za mąż, urodziła dwójkę dzieci. Niestety jednak odnalazł ją jej brat zapraszając na pogrzeb ich ojca. Wciągnął ją tym samym w pułapkę, gdyż wyznaczywszy za nią nagrodę w Dernogrodzie łowcy nagród śledzili nieustannie jej brata wiedząc, że kiedyś doprowadzi ich do swej siostry. Majątek rodziny upadał, więc brat postanowił im ją wydać. Na pogrzebie złapano ją i kilka dni później poddano egzekucji. Jej brat po dwóch dniach od wykonania wyroku zachorował na dziwną chorobę, a ksiądz, który go odwiedził uznał że Dori mści się zza grobu współpracując z diabłem. Brat Dori szybko podążył za nią na tamten świat – zmarł po kolejnych dwóch dniach, zaś medycy którzy wówczas przy nim byli nie potrafili nawet rozpoznać dręczącej go choroby. Gród i cały majątek zrujnowany przez brata Dori przypadł jej mężowi, który zmienił nazwisko na von Dern i panował tu ze swymi dwoma synami Lucjuszem i Karolem.

Tak oto przedstawia się historia Dori von Dern, która zmarła przez chciwość i pożądliwości rzeczy doczesnych swego brata Wacława.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*